sex-and-the-city blog

Twój nowy blog
dzis pierwszy a ja juz wiem co chce na gwiazdkę.

chce żeby był maj, chce juwe, chce isc na koncert w upale, w tłumie, na powietrzu. chce gorące powietrze w którym nie możesz oddychać, które mnie otumani

chce śnieg, chce jechać na narty, chce rześkie powietrze, górskie, góralskie które mnie wreszcie otzreźwi.

II II 2008

Brak komentarzy
It always fascinated me how people go from
loving you madly to nothing at all, nothing. It hurts so much. When I feel
someone is going to leave me, I have a tendency to break up first before I get
to hear the whole thing. Here it is. One more, one less. Another wasted love
story. I really love this one. When I think that its over, that I’ll never see
him again like this… well yes, I’ll bump into him, we’ll meet our new
boyfriend and girlfriend, act as if we had never been together, then we’ll
slowly think of each other less and less until we forget each other completely.
Almost. Always the same for me. Break up, break down. Drunk up, fool around.
Meet one guy, then another, fuck around. Forget the one and only. Then after a
few months of total emptiness start again to look for true love, desperately
look everywhere and after two years of loneliness meet a new love and swear it
is the one, until that one is gone as well. There’s a moment in life where you
can’t recover any more from another break-up. And even if this person bugs you
sixty percent of the time, well you still can’t live without him. And even if
he wakes you up every day by sneezing right in your face, well you love his
sneezes more than anyone else’s kisses.

 

pozłośćmy sie wszyscy dziś bardziej, bo złosci i tak jest tak duzo ze róznicy to nikomu nie zrobi.
a to własnie dzis dzień równoczesnie dowodzi że to miłość jest najważniejsza. dzis 14 i wszyscy sie złoszczą na zakochanych, „i na to tendetne święto,i na amorki, i na głupie serca, i na czerwony kolor” ble.
a czy ja sie złoszczę 21 stycznia chociaż babcią nie jestem? czy dorosli złoszczą sie w dzien dzieciaka? czy lekarze na barburkę, choć nie są górnikami? zawsze to co ważne wywołuje spory. i zawsze ten kto taki pokrzywdzony bedzie krytykował to „błahe” święto

wiec wszystko przesuniete jest o dobrych pare miesiecy. wszystko sie tak zdarza za wczesnie lub za pozno. kto kieruje tym głupim światowym zegarkiem? życiowym? a połowa z tego to wogole idzie, biegnie obok mnie. braknie mi chwytów. musze w końcu coś chwycić, otrząsnąć sie. nie otrząsnąć z czegoś. tylko z siebie. podejme w końce jakąć decyzje? stale zdaje sie na ślepy los, dlatego tylko siebie moge winić za brak kontroli.

tak

Brak komentarzy

odp na pytanie czy rodzinne święta to mit. u nas pierwszy raz w roku stanowczo to nie mit. nie dlatego ze w tym roku liczba osob na wigilii przekraczała 3. bylo ich tzn nas 25. ale jako rodzina jest nas w domu 3. jest jeszcze tato. ale tato jest jeszcze 125km stąd wiec mówie teraz że jest nas trzy.
i wigilia o 23.30 cała sie popsuła. ja już powoli odchodze od perfekcjonizmu i nie wyolbrzymiam swoich potrzeb ale naprawde było już źle. tylko że my jstesmy rodziną która potrafi (za)trzymać się razem. ja umiem wykorzystać swoją złość i jednoczesnie opanować co nieco. ta druga pomoże rozważyć wszytsko emocjami. a trzecia zawsze uspokoi, bo wie, że nie musi sie z nami przyjaźnić bysmy ją kochały. tak bylo najlepiej. i wcale sie źle nie czuje. czuje sie lepiej niz zawsze. bo teraz wiemy ze podejmujemy pewne kroki, które pomogą nam coś zmienić. jestesmy razem. umiemy coś przezwyciężyć. i szybko to nie minie jak te świeta.

/

3 komentarzy

moja przyjaciółka jest jak siostra. moja siostra jest przyjaciółką.
a reszty nie znoszę.

nie moge, nie znoszę też już słuchac myslovitz. nie bede grać w kosza. nie bede nic mówić. nie słuchać tego co lubie, nie widzieć tego co lubie bo nikt mi nigdy nie pozwala być taką. i bede taka jak chcecie, przecież wiesz ze sie zawsze poddaję. i tak będzie w końcu najlepiej dla wszystkich.
tylko nie dla mnie

czyli między młotem a kowadłem.
o rany jedna mi mówi, druga mi płacze i między nimi jest on. a własciwie to między mną a nią i nią, bo ja nie wiem komu co mam mówić. nie wiem z kim jestem w drużynie. jak wybiore jedną to stracę drugą. jak wybiore siebie to zostanę sama. bo chciałam dobrze.

każdy mówi coś w sekrecie i w tajemnicy ale i tak wszyscy o tym wiedzą ale na mnie ciąży tajemnica. ja nie mogę kłębka pary z ust!

nie czytam żadnych
tych takich waszych
gazet, zdarza mi sie dotknąć tej raz w tygodniu i dobrze ze nie czytuje bo tam zdjęcie z 11lutego w gezecie z 12lutego jest podpisane: wczoraj pan S. na jakiejś Alei. a ja dzis to oglądam i to jest melancholijne że to już nie jest dla mnie wczoraj.
bo to mnie już nie dotyczy. as usual

tylko dorośli się smucą. małe dzieci się złoszczą.

mi sie wydawało że myśle doroślej, starzej? ze jestem ponad. okazuje sie ze odwrotnie wszystko jest. nic nie umiem załatwić, nie umiem rozmawiać, nie umiem być smutna. tylko zła, w każdej chwili.

jestem głupia, rozpieszczona, zła i co najgorsze naiwna i niezmienna.

to moja wina. ja żyje w nieludzkim świecie. materialnym ale myślacym bardzo pozaziemnie, wyimaginowanym, filmowym, nieprawdziwym i dalekim. a co gorsza, wcale nie róznie się tym od milionów.

chcę to wszytsko pogodzić. ten świat rzeczywisty, twój ale inny od wszytskich – mój ulubiony bo przecież twój z moim nienormalnym a tak popularnym.

kurka

3 komentarzy

zdecydowanie ferie mi sie na coś zdały. zdecydowanie przerwy (te miłe) są dla takich okrutników jak ja.

kocham kocham kocham walętynki. bo to jest święto. bo to jest dla zakochanych. a każdy jest zakochany. więc nie ważne co, ja się będę cieszyć.

choć niekiedy wszystko wyprowadza mnie z równowagi to trzymam się jak mogę na tej niemiejskiej nierównej pochylni.

jak jest miejsko i światowo to idzie mi wiele lepiej.

262px-Hen_0001.jpg

koniec bzdur.


  • RSS